Krótkie ćwiczenia mają sens, ale… Po pierwsze należy wykonywać je regularnie, po drugie muszą być odpowiednio zaprojektowane.
.avif)
Czy krótkie ćwiczenia mają sens?
Co jest ważniejsze czas trwania treningu czy częstotliwość?
Lepiej ćwiczyć codziennie chwilę, czy 2 razy w tygodniu po 45 minut?
Na te pytania specjaliści odpowiadają najczęściej „to zależy…” i tu zaczyna się ciąg argumentów na korzyść różnych wariantów. W połowie wyjaśnień zaczynasz się gubić, sprawdzać swój tygodniowy grafik i zastanawiać się, „Gdzie ja to upchnę?”, „Czy uda mi się znaleźć czas codziennie?”, Którą opcję mam wybrać, żeby…. a) schudnąć, b) odzyskać formę, c) wyrzeźbić brzuch, d) zadbać o kręgosłup, e) nie zrujnować portfela itd… Od samego planowania i mnożących się wątpliwości odechciewa się zmian nawyków i rewolucji w codziennym harmonogramie dnia. No ale, nowy rok zobowiązuje – myślisz i zaczynasz działać.
Nowy rok, nowa ja – wzięłaś sobie to hasło do serca. Kupujesz strój do ćwiczeń, buty (bo przecież trener tłumaczy, że bez nich nie ma mowy o cardio), drogą matę, bidon, suplementy i karnet na siłownię – wszystko razem kosztuje tyle, że jeszcze przed startem zaczynasz mieć wyrzuty sumienia i odczuwasz coraz większą presję, bo przecież mogłaś kupić za to „coś pożytecznego”, „coś dla dziecka”, „odłożyć na czarną godzinę”.
Tymczasem presja realizacji noworocznych postanowień bez pardonu wciąż puka do drzwi i mówi: Dzień dobry, miałaś zacząć ćwiczyć! No to jak? No jak? W pracy masz „sajgon do kwadratu”, dziecko trzeba zawieźć na zajęcia dodatkowe, pies ma biegunkę, mąż pyta „Po co ten karnet?”, strój leży w kącie i porasta kurzem (i tak nie podoba Ci się, jak w nim wyglądasz). Czujesz jak motywacja i zapał z prędkością światła zmierzają w odległe galaktyki i masz siłę tylko na głośne westchnienie: „Znowu MI się nie udało”.
Wiele z nas jest mistrzyniami w obwinianiu siebie za to, że w ogóle mamy czelność pomyśleć o sobie, za to, że nie wystarczająco dobrze wywiązujemy się z obowiązków, za to, że wpadłyśmy na pomysł zadbania o siebie… STOP!
#OSIEBIEDBANIE powstało po to, żebyś podjęła próbę zmiany toku myślenia, które opisałam powyżej.
Powiedz presji „Do widzenia” i zacznijmy razem od nowa – w całkowicie inny sposób. Jaki?
Zanim odpowiem Ci na to pytanie, chciałabym podzielić się z Tobą tym, co przekonało mnie do tego, by stworzyć kurs #OSIEBIEDBANIE.
Na pewno wiesz, jakie są korzyści aktywności fizycznej i zgubne skutki jej braku, nie będę więc rozwijać tego tematu. Z faktami nie dyskutujemy, skupmy się zatem na tym, dlaczego mimo tej wiedzy nie ruszamy się tyle, ile powinnyśmy.
W listopadzie zapytałam Was na instagramie o powody, dla których nie ćwiczycie lub robicie to nie tak często, jakbyście chciały. Wasze odpowiedzi, zdominowały dwie: brak mi czasu… i nie lubię. Dzisiaj zajmiemy się powodem pierwszym.
Co ciekawe, facetom nigdy nie brak tego czasu na sport. Kiedyś chodziłam rano przed pracą na basen – najczęściej byłam jedyną babką wśród facetów ćwiczących od rana. Oni biegają przed lub po pracy. My często najpierw zajmiemy się dziećmi, zakupami, gotowaniem, siebie stawiając na końcu. Oczywiście generalizuję, są wyjątki, ale ten program nie powstał dla nich.
Stąd pomysł na przyjemne ćwiczenia, które nie wymagają wygospodarowania 2 h z dojazdem, 45 minut, 30 minut czy nawet kwadransa w ciągu wypełnionego obowiązkami dnia. Skoro cierpimy na permanentny brak czasu, zróbmy razem coś, co sprawi, że ten argument upadnie. Ćwiczenia w programie #OSIEBIEDBANIE trwają średnio 7 minut.
.avif)
Krótkie ćwiczenia mają sens, ale… Po pierwsze należy wykonywać je regularnie, po drugie muszą być odpowiednio zaprojektowane. Nawet 7 minut regularnego ruchu, który mobilizuje, stabilizuje, wzmacnia i rozluźnia poszczególne partie ciała ma zbawienny wpływ na:
Nasz kurs składa się z 21 filmów z fajnymi ćwiczeniami, wraz z wyjaśnieniami, opisem korzyści i wskazówkami trenerki.Dlaczego 21? Część specjalistów twierdzi, że właśnie tyle potrzebujemy, by zmienić stare nawyki i utrwalić nowe. I choć nie wszyscy zgadzają się z tą argumentacją – bo sztywność dotychczasowych zachowań, indywidualne predyspozycje i okoliczności mogą ten czas skrócić lub wydłużyć – to jest to doskonała baza do podjęcia próby, nie wyzwania. Potraktuj ten nasz wspólny czas jako CZAS dla SIEBIE. Zadbanie o SIEBIE. OSIEBIEDBANIE.
Teraz rozumiesz, skąd pomysł na kurs?
7 minut – średnio tyle trwają zaproponowane przez nas ćwiczenia. 7 minut– to nie jest dużo.
Masz je, zapewniam, że znajdziesz je w ciągu dnia. To czas między napisaniem maila, a szybkim przejrzeniem facebooka. To kilka chwil, w których masz przerwę w pracy. Tak! ćwiczenia można wykonywać w przerwie pracy – są świetne na oderwanie się od komputera (!).
To chwila, w której czujesz, że czas na przerwę od elektroniki i przewietrzenie głowy. To te 7 minut, które minie i tak, kiedy wstawisz spaghetti, czekasz na kuriera lub wciśniesz guzik „szybkie wirowanie” – zanim ruszysz do kolejnych obowiązków, zatrzymaj się i pomyśl: „To tylko 7 minut”. #moje7minut To może też być ten moment, gdy masz tyle czasu, że nie wiesz co z nim zrobić – żartowałam:)
To co, widzimy się na kursie? Drogi sprzęt i buty nie będą Ci potrzebne, a strój możesz schować do szafy – ćwicz w tym, w czym czujesz się wygodnie i pamiętaj. To nie wyzwanie, to przedsmak tego, co nastąpi po tych 21 dniach. Zapraszam!